strona główna

o mnie

plany

kalendarz imprez

w ciężkich chwilach

linki

kontakt

 

 

Czas na zmiany...

Wakacje minęły... Trochę wytchnienia od treningów, zmiana klimatu, nowi ludzi, więcej czasu dla siebie. To wszystko skłania do przemyśleń. I jedno, czego jestem pewien w tej chwili to to, że jeszcze nie czas na pożegnanie się z pływaniem! Chcę w pełni wykorzystać możliwości i lata treningów! Chcę dalej trenować, wstawać przed 5 rano i zasuwać na trening, pływać 2 razy dziennie po 2 godziny. Po starcie w Pucharze Świata chce dalej walczyć z najlepszymi i poprawiać swoje wyniki! Żeby osiągać wyniki, trzeba ciężko pracować. A życie się tak ułożyło, że stworzyło mi do tego świetne warunki. Od września zaczynam nowy kierunek studiów w Gdyni, a co za tym idzie miejsce treningów, trenera, grupę, miejsce zamieszkania...
 Od września jestem zawodnikiem WKS FLOTA GDYNIA, trenuję pod okiem znakomitego trenera O. Steciuka z rewelacyjną grupą pływaków. Liczę, że ta rewolucyjna zmiana przyniesie rezultaty! i to w najbliższym czasie!

39 Międzynarodowy Maraton pływacki "Wpław przez Kiekrz"

Po powrocie z Serbii trzeba było wrócić do rzeczywistości. W moim przypadku oznaczało wyjazd do pracy, co prawda niełatwej i bardzo odpowiedzialnej, ale niewątpliwie przyjemniej:) 2 miesiące wakacji zapowiadały pracowicie na plaży w Dębkach. Nie liczyłem, że uda mi się jeszcze wystartować w jakichkolwiek zawodach, ale dzięki wyrozumiałości kolegów z pracy i pomocy brata dostałem wolny weekend! Akurat w terminie, w którym odbywał się jeden z najważniejszych, najstarszych i najbardziej prestiżowych polski maraton pływacki - "Wpław przez Kiekrz". Był to mój drugi start w tej imprezie. Poprzednio startowałem w Poznaniu w 2004 roku. Zająłem wtedy III miejsce. W tym roku poszło mi znacznie lepiej . Co prawda zabrakło moich największych rywali, w tym Malwiny, która z  powodów służbowych nie mogła przybyć, ale po przygotowaniach, jakie poczyniłem przed Serbią, łatwo skóry bym nie oddał:)!!! Tydzień odpoczynku, którego zabrakło mi przed Sabackiem, wyleczona kontuzja, a także rewelacyjne warunki (woda miała 24st C) pozwoliły mi odnieść zwycięstwo! Płynęło mi się bardzo dobrze, asekuracja była bardzo dobra. Mogłem spokojnie narzucić swój rytm płynięcia, dzięki temu od samego początku  kontrolowałem sytuacje.
Był to dla mnie bardzo znaczący sukces. Tym bardziej, że nie planowałem nawet tego startu. Utwierdził mnie w przekonaniu, że wszystko idzie w dobrym kierunku:)

FINA Marathon Swimming World Cup Jarak - Sabac 2006

Po długich i ciężkich przygotowaniach, wielu wyrzeczeniach i setkach przepłyniętych kilometrów, 9 lipca wystartowałem w Serbii w zawodach Pucharu Świata w Pływaniu Długodystansowym. Wyścig odbył się w wodach rzeki Savy na dystansie 19km. Był to mój debiut w tego typu imprezie : pierwszy raz takie poważne zawody, pierwszy raz taki dystans, pierwszy raz w rzece:) wrażenia niesamowite!
Do Serbii poleciałem z Malwiną, dla której był to kolejny (w dodatku bardzo udany) występ w PŚ. To Ona zaproponowała wyjazd, załatwiała sprawy formalne, służyła radą, doświadczeniem, ciepłym słowem:)
Zawody odbyły się przy bardzo sprzyjających warunkach. Była piękna, słoneczne pogoda i ciepła woda. Wszystko, o czym mogą marzyć pływacy długodystansowi! Wystartowaliśmy o godzinie 11.00 z maleńkiej miejscowości Jarak. Pokonanie 19km zajęło mi 2 godziny 57 minut 6 sekund, co dało mi 19 miejsce. Nie byłem ostatni, do ścisłej czołówki trochę zabrakło, ale jak na pierwszy raz i tak jestem zadowolony. Wiem, jak wyglądaj tego typu zawody na najwyższym poziomie, wiem co i jak poprawić odnośnie startów w przyszłości...Jak to się mówi: pierwsze koty za płoty:)
Trzecia część planu została wykonana!
 

Malbork Triathlon

6 czerwca w Malborku odbył się, już po raz szósty, Malbork Triathlon. W głównym biegu wystartowało 86 zawodników z całej Polski, którzy musieli przepłynąć 500m w rzece (w tym roku strasznie zimnej, zaledwie 15 stopniowej wodzie), przejechać na rowerze 15km i przebiec 3km. Po kilku latach niemożności wzięcia udziału w tej imprezie, tym razem los okazał się dla mnie łaskawy i zadebiutowałem w zawodach tego typu:). Mój start nie wypadł najgorzej, chociaż liczyłem, że będzie lepiej. Już sam początek, czyli dystans 500m,  przysporzył mi trochę kłopotu. Jako jeden z nielicznych płynąłem bez pianki (która oprócz tego, że chroni organizm przed wyziębieniem, to również poprawia pływalność), co znacznie utrudniło mi walkę z najlepszymi. Ostatecznie z wody wyszedłem na 15 miejscu ze stratą 40 sekund do prowadzącego. W kolejnej części, czyli wyścigu kolarskim, widać było u mnie kompletny brak doświadczenia. Pojechałem bardzo słabiutko, tracąc bardzo dużo cennych minut i "rower" ukończyłem na jednej z ostatnich pozycji. Na kończącym zawody biegu poszło mi lepiej, a jak na moje predyspozycje biegowe nawet bardzo dobrze :). Trasę 3km wokół malowniczego  zamku krzyżackiego przebiegłem w niezłym czasie, który dał mi 36 miejsce w tej części. Ostatecznie w klasyfikacji końcowej uplasowałem się na 56 pozycji. Myślę, że jak na debiut nie poszło mi najgorzej, a do następnego roku dopracuje kilka elementów, w szczególności rower, i na pewno poprawie tegoroczny wynik!!! Druga część planu została wykonana!

XXIII Akademickie Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych Niepaństwowych

W dniach 01-02.04.2006 w Poznaniu odbyły się XXIII Akademickie Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych Niepaństwowych, na których reprezentowałem AZS WSB Poznań. W zawodach wzięły udział 34 wyższe uczelnie i ponad 250 zawodniczek i zawodników.  Program przewidywał wyścigi na dystansach 50- i 100 metrów, więc nic dla mnie :) Mimo wszystko, dzięki pomocy i zaangażowaniu trenerów M. Maruta i  S .Gdańca udało mi się przygotować szybkościowo do tych zawodów. Startowałem na dystansach 50 i 100 m st. dowolnym, na których pobiłem rekordy życiowe. Na 100m uzyskałem czas 0:55,17, co dało mi pechowe IV miejsce (tym bardziej, że zabrakło mi niecałe0.2 sek do brązowego medalu). Następnego dnia na 50m napływałem 0:25,45 i zająłem III miejsce tracąc tylko 0,07 sek do srebra... Jakby nie patrzeć, nigdy nie czułem się dobrze w sprintach, rozpędzam się dopiero po 2 km, więc zawody uważam za udane:). Pierwsza część planu wykonana!